Dlaczego analiza dokumentów wygenerowanych przez AI kosztuje?
Do kancelarii coraz częściej trafiają zapytania o takim brzmieniu: „Dokumenty są już gotowe, trzeba je tylko sprawdzić, mam przy okazji kilka pytań”(zazwyczaj powyżej 10, bardzo specyficznych- przyp.aut.), „AI wszystko przygotowała, więc pracy nie powinno być dużo. Myślę, że zajmie to Państwu maksymalnie 2 godziny“.
Za zapytaniami stoją dokumenty: regulamin, umowy, polityka prywatności, dokumentacja RODO, procedury, razem kilkadziesiąt stron. A za nimi opis działania aplikacji, zwykle rozbudowany: moduły, integracje, przepływy danych, kilka podmiotów po drodze.
Potem przychodzi wycena i pojawia się zdziwienie. Skoro AI zrobiła to w kwadrans, to skąd kilkanaście godzin pracy i taka kwota?
No to teraz wyjaśniam:
Za co naprawdę się płaci
Większość klientów odpowie, że za czas: godzina pracy razy stawka. To prawda, ale tylko częściowa. Największa pozycja w wycenie to ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Radca prawny musi działać z należytą starannością, podlega zasadom etyki zawodowej i może odpowiadać za błędy w pomocy prawnej. Nie oznacza to bezbłędności, bo żaden prawnik jej nie gwarantuje. Oznacza jednak, że za oceną stoi konkretny człowiek, który się pod nią podpisuje i którego można do niej odnieść.
Przy dokumencie z AI takiej osoby nie ma. AI nie jest radcą prawnym, nie składa ślubowania i nie odpowiada zawodowo. Dostawcy tych narzędzi zwykle ograniczają w regulaminach swoją odpowiedzialność za wyniki, a skuteczność takich zastrzeżeń zależy od okoliczności. Wiadomo jedno: z samego faktu, że tekst wygenerowało narzędzie, nikt nie przejmuje ryzyka za jego treść.
„Rzuć okiem“
„Ulubione” wyrażenie wszystkich prawników: „rzuć okiem” Dla prawnika to najgorsze zdanie, jakie może usłyszeć. Nie istnieje „rzucenie okiem“ na dokument prawny. Albo go oceniamy jako prawnicy i odpowiadamy za tę ocenę, albo nie oceniamy go wcale.
Weryfikacja prawna nie polega na przeczytaniu dokumentu i poprawieniu literówek. Żeby ocenić dokument, trzeba najpierw zrozumieć, jak działa biznes, którego dotyczy. Potem ustalić, jakie przepisy w ogóle mają zastosowanie, a bywa, że jest ich kilka albo kilkanaście, do tego orzecznictwo i praktyka organów. Dopiero wtedy da się ocenić, czy postanowienia są zgodne z prawem i skuteczne, a przy tym spójne ze sobą. Regulamin potrafi przeczyć umowie, a polityka prywatności opisywać przetwarzanie danych, którego firma wcale nie prowadzi.
Dobrze wyglądający dokument to osobny problem
Teksty z AI sprawiają profesjonalne wrażenie. Mają paragrafy, poprawną terminologię i odwołania do prawdziwych przepisów. Błędne założenie, nietrafiona konstrukcja albo pominięta kwestia nie są w nich oznaczone, a często siedzą nie w jednym zdaniu, tylko w całym pomyśle na dokument. Czasem AI przyjęła coś, czego klient nie opisał w prompcie, a czasem po prostu się pomyliła.
Dlatego poprawianie bywa tak pracochłonne jak pisanie od nowa, a niekiedy bardziej. Autor własnego projektu wie, dlaczego napisał każde zdanie. Przy obcym tekście, który brzmi wiarygodnie, trzeba najpierw znaleźć miejsca, w których jest źle, i upewnić się, że tam, gdzie błędu nie widać, rzeczywiście go nie ma.
Paradoks: prostych spraw jest coraz mniej
Przedsiębiorcy słusznie korzystają z AI. Proste zagadnienia rozwiązują sami, więc do kancelarii trafia to, co zostaje: odpowiedzialność kontraktowa w układzie kilku podmiotów, transfer danych poza EOG, prawa do oprogramowania, obowiązki wynikające z AI Act.
Klient ma poczucie, że większość pracy jest za nim. Dla prawnika najtrudniejsza część właśnie się zaczyna.
AI rzeczywiście zmienia rynek usług prawnych. Przejmuje zadania asystenckie, techniczne i organizacyjne, przyspiesza wstępny research, porządkuje informacje i przygotowuje projekty. Nie ma sensu z tym polemizować ani straszyć, że to chwilowa moda. Są jednak dwie różne rzeczy: wygenerowanie tekstu i ocena prawna wraz z odpowiedzialnością za nią. Pierwsza staje się coraz tańsza, druga nadal wymaga człowieka z wiedzą i nazwiskiem.
Uczciwy układ
Można samodzielnie wdrożyć dokumenty z AI. To legalna decyzja biznesowa i nikt nie ma do niej pretensji. Trzeba tylko wiedzieć, że ryzyko biznesowe i prawne spada wtedy na przedsiębiorcę, a ewentualna odpowiedzialność innych podmiotów wynika z przepisów, nie z dobrej woli.
Jeśli oczekuje się natomiast, że specjalista zweryfikuje rozwiązania, wskaże ryzyka i odpowie za swoją pracę, ta odpowiedzialność kosztuje.
Dokument od AI da się mieć za cenę subskrypcji. Spokój, że ktoś za niego odpowiada, trzeba kupić osobno.
Może więc warto zadać sobie pytanie: jeśli dokument okaże się błędny, kto za to zapłaci?
Przygotowałeś dokumentację prawną z pomocą AI i chcesz mieć pewność, że przyjęte rozwiązania są zgodne z przepisami i odpowiednio zabezpieczają interesy Twojej firmy? Kancelaria LawIT oferuje profesjonalną analizę i weryfikację dokumentacji prawnej w obszarze IT, AI i RODO. Zapraszam do kontaktu.
No Comments